niedziela, 25 lutego 2007

Dobra ściema, czyli "TITANIC 2"


Hehehe, nabraliście się? Ale spoko, nikt się nie śmieje z Was, tylko z motywu. "Titanica 2" nie będzie! Ten zwiastun to wielka ściema.
Trailer powstał z fragmentów innych filmów, np: "Człowiek demolka" (scena rozmrażania) czy "Skazani na Shawshank" (ucieczka wykopanym tunelem - tak w ogóle jeśli się przyjrzycie to zobaczycie, że to Tim Robins a nie DiCaprio) oraz z kompilacji scen z filmów z Leonardo DiCaprio, takich jak na przykład "Romeo i Julia" czy pierwsza (i ostatnia hehehe) część "Titanica". Niektóre ujęcia oczywiście dograno, a także, jak zauważyłem, zmieniono nieco podkład dźwiękowy do conajmniej dwóch scen.
Co tu dużo mówić - wielu się nabrało i jeszcze wielu nabierze. Jedni byli w szoku, drudzy zbulwersowani kiczowatą fabułą filmu, a jeszcze inni coś tam już podejrzewali.. ;P
Ale trailer jest zrobiony dobrze.


Muszę napisać, że gdy to obejrzałem, to miałem mieszane uczucia, ponieważ ufałem, że ten film naprawdę powstaje ale.. Ale małem kilka ALE:
1. Zauważyłem, że reklama nie ujawnia roku, w którym film pojawi się w kinach - jest powiedziane tylko "This summer".
2. Scena z wykopanym tunelem zaleciała mi kiczem (bo jakby on ten tunel tak szybko wykopał?! Widzieliście jaki on długi i szeroki był?). Ponadto od razu miałem skojarzenie ze "Skazanymi na Shawashank".
3. Scena, gdy John Cusack (grający policjanta) dyskutuje/kłóci się z innym policjantem, wyglądała mi znajomo. Bo ją chyba kiedyś, dawno temu widziałem już w innym filmie. Ale olałem to, bo nie kojarzyłem w jakim...
4. Jedna ze scen od razu skojarzyła mi się z "Romeo i Julią"..

Może i było tego więcej ale nieważne.
CHCIAŁEM TYLKO SZCZERZE SIĘ PRZYZNAĆ, ŻE TEŻ TAK JAKBY SIĘ NABRAŁEM. Pomimo tych wątpliwości przez myśl mi nie przeszło, żeby ktoś robił trailera dla picu. Ale nie miałem kiedy się pozastanawiać, bo sekundę po obejrzeniu filmiku już znałem fakty przeczytawszy komentarz pod trailerem.

Na koniec: Pozdro dla fanek Leonarda i filmu "Titanic" xD
Don't be angry.

sobota, 24 lutego 2007

TITANIC 2 - trailer

"Titanic 2".. Śmieszne, nieśmieszne..? Zastanawiające?? "Titanic 2" wejdzie do kin w wakacje 2007 roku. Uwierzylibyście? Pozostawię to narazie bez komentarza (do następnej notki).
Kto nie wierzy własnym oczom niech obejrzy trailer. Po prostu proszę obejrzeć.
Aha, i dziewczyny - nie płakać mi tu z rozczulenia..
A panowie, nie płakać ze śmiechu.. ;P



W Hollywood wszystko jest możliwe.

P.S.: A oglądaliście film "Ostatni nabój 2"? Hehehe.. xD

niedziela, 18 lutego 2007

Lineage II - trailery

Dobra animacja nie jest zła.. Jak wielu facetów lubię cieszyć oko patrząc na dobry film akcji, dobry film akcji ze skąpo ubranymi aktorkami lub na skąpo ubraną swoją dziewczynę.. Ale oko wielu facetów cieszy także dobra animacja komputerowa (no w jakimś tam stopniu;P). Ale gdy to jest jeszcze fantasy to już w ogóle dla mnie bomba.
Poniższe dwa filmiki pochodzą z gry internetowej typu MMORPG, czyli Massive Multiplayer Online Role-Playing Game.. Tłumacząc na Wspólną Mowę Śródziemia oznacza to grę tysięcy osób na internetowych serwerach, czyli walki i sojusze z "żywymi" graczami w światach np fantasy czy wojen galaktyczych. Takie przedłużenie świata rzeczywistego..
A w Lineage 2 spotkamy na przykład piękną elfkę, rozwścieczonego orka, pana rycerza "uratuję Cię, księżniczko" czy niemiłego smoka......
Ale nie będę już rozpisywał się za wiele, bo nie o grze Lineage miał być post, tylko zwyczajnie chciałem pokazać dwie krótkie animacje.
Mi się podoba, moje oczy są ucieszone, może i wasze doznają trochę radości i rozrywki xD


Lineage 2 Chronicle 5 trailer
Walka dwóch elfek (skąpo ubranych xD)


Lineage 2 Chronicle 5 trailer (extended)
A oto dłuższa i trochę zmieniona wersja tego pojedynku

P.S.: Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej o Lineage II, to odsyłam na przykład na polską oficjalną stronę gry: www.lineage2.pl
Spośród wielu gier MMORPG tą uważam za pozycję z wyższej półki, ponieważ wyróżnia ją bardzo dobra grafika oraz oczywiście ciekawy i ogromny świat fantasy.

piątek, 16 lutego 2007

Czas na ziomków - Dybek, Chaber i Bartek

Jedną z imprez podczas mojego urlopu w Polsce był wypad do Paradajsu (19.01.07). Inicjatywę wprowadziła w życie moja Natalka - to Ona "zbierała ludzi". I tak oto byliśmy ja i Natalka, moja Monika i Mariusz, Kornelia, Dybek, Bartek i Chaber. I bawiliśmy się świetnie - nie obyło się oczywiście bez sukcesów i ekscesów, ale nie o tym, nie o tym, hehe...
Tym razem chciałem wkleić kilka fot kumpli, z którymi widziałem się tamtej nocy (a niech pojawią się na blogu, a co). Foty były robione rzecz jasna w domu - bo swojego ukochanego Olympusa nie zabrałbym na dyskotekę.. bo nie chcę, by ktoś mi go zabrał ;P
Przed wypadem miałem zobaczyć się z Bartkiem, Chabrem i Dybkiem. I tak oto spotkaliśmy się u mnie w domu - jako gospodarz przywitałem ich staropolskim szlachckim zwyczajem, czyli chlebem i kiszonym ogórkiem xD Panowie, jak przystało na staro-licealny savoir a vivre przynieśli, co nieco czystej.. Rzecz jasna, nie upoiliśmy się, bo dziewczyny czekały, ale przynajmniej cieplej się krztynę zrobiło na dżentelmeńskim żołądeczku.. W końcu noc była taka mroźna..
Popatrzmy na fotki:


Szybka prowizorka staropolskiego stołu zastawionego jadłem i napitkiem, czyli początek akcji:
"Chłopaki, mamy mało czasu, litra pół,
czas nam ucieka, oczyśćmy stół.."

Przedstawmy grono dżentelmenów:
Oto nieujarzmiony Dybek..

.. nieprzewidywalny Chaber..

.. oraz ubóstwiany przez kobiety Bartek..
(akurat przeszedł przez ścianę i był w trakcie materializacji, jak widać na zdjęciu xD)

Moja siostra Monika sporządzająca szatański eliksir oraz materializujący się pomocnik Bartek..
I tak oto po do dodaniu do 40% alk. odrobiny pomarańczowego soku otrzymujemy pychotkowy wywar o 38%..
Ja się na coś takiego nie piszę, Panowie, nie, o nie... To ma być spokojny wieczór.

"Chwalmy wywar, dzięki temu każda laska moja......."
P.S.: Zadziałało..
;D

Ja: "Koledzy, tylko ładnie do zdjęcia, uśmiechać się, uśmiechać"
Dybek: "No to Ci zrobię inteligentny uśmiech: Hłęęę?"
Chaber: "Ty, a co tam wisi na ścianie..?"
Bartek: "Eliksir miłości.. Wypiję go jak najwięcej.. Laski oszaleją.."
(to żeście się postarali z tymi minami.. xD)

"Ty coś kręcisz, ziom?"

"Eee, to na ścianie to tylko okno.."

Poranek po imprezie: Zmęczony Bartek i mój zaspany piesek Kuba

Wycieczka na dyskotekę była spoko. Potańczyło się trochę - dziewczyny były zadowolone, spotkało paru znajomych, DJ puścił film "Playboy's Mates in Bed" - panowie byli zadowoleni, potańczyłem sobie z moją Natalką - i też byłem zadowolony.. Hehe, było OK, albo raczej Paradajs.

niedziela, 11 lutego 2007

LEEDS

Jak wiecie, obecnie mieszkam w Bradford. To duże miasto, nawet ładne. Ale jest coś większego i ładniejszego, co chciałbym Wam tym razem pokazać. Jest to Leeds.

W Leeds mieszka obecnie ponad 530 000 osób (w tym wielu Polaków). Ze względu na bardzo szybki rozwój gospodarki i rynku usług Leeds bywa nazywane "drugim Londynem" lub "małym Londynem". I jest równie pięknym miastem co stolica Anglii.

Leeds leży zaledwie 15 mil od Bradford (ok. 25km). Dotychczas miałem okazję być tam 3 razy. Centrum zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, i tak ostatnio postanowiłem wziąć ze sobą aparat i uwiecznić kilka co ładniejszych uliczek czy budowli. Szukać właściwie nie musiałem wcale. Całe centrum jest piękne. Połączenie klasyki z nowoczesnością. Zobaczcie sami jak wygląda ładne wielotysięczne angielskie miasto.

Centrum w dni wolne od pracy. Do takiego tłumu trzeba się przyzwyczaić..

A oto jedno z centrów handlowych. Takie budynki uwielbiam - mają conajmniej 100 lat, są masywne, solidne, bardzo ładne, i takie angielskie..

Ja po prostu chciałbym mieszkać w TAKIM mieście.. Nie w takim szarym, przytłaczającym centrum, jakie mamy np. w Warszawie..

Kolejne centrum handlowe. Szklana piękność pośród starszych braci..

Wnętrze jednego z "pasaży handlowych".. Kto nie polubiłby zakupów w takim miejscu?

Kolejny z "korytarzy". Aż chce się usiąść i nacieszyć oczy :)

Znajdziemy tu sklepy, kawiarnie, butiki, wystawy i.. fontanny, naturalnie :)

Bez komentarza, po prostu bez komentarza..

Jedna z uliczek. A wszędzie sklepy, sklepy, kawiarnie, sklepy i sklepy.. Przyjedź tu z dziewczyną, a stracisz zawartość portfela i sporą część funduszy z karty kredytowej, zabrane zostanie Ci z conajmniej 10 godzin czasu na chodzenie po sklepach, stracisz nadzieję, wiarę i siłę przy dźwiganiu toreb z zakupami...
Ale za to zyskasz najszczęśliwszą dziewczynę pod słońcem, no i jej wdzięczność :D Hmm.. Wiecie o czym mówię.
Czyż nie warto się poświęcać, panowie? xD

Typowa nowoczesna angielska uliczka

A tu widzimy między innymi "radioaktywnego pana" xD
I wielki obraz na budynku w tle.

Drogowskaz i..

.. jeden z kościołów. Zauważcie, że ma zegar. W Anglii wiele kościołów ma więżę z zegarami.

To chyba też kościół. Zachował się pośród morza nowych, wysokich budynków.
A ten mały człowiek to ja xD

Słoneczne popołudnie w Leeds. Ruch uliczny maleje. Czas wracać do Bradford...

czwartek, 8 lutego 2007

A ta gwiazdka nazywa się Natalka...

To było spokojne późno-listopadowe popołudnie.. Zimno. Ale jakoś tak nie do końca szaro. Czekamy z kumplem na Jego dziewczynę. Przed liceum. "Stary ogólniak". To ma być zwykłe odprowadzenie. Mam, że niby, towarzyszyć. Prosta rola. Wychodzi Jego dziewczyna - znam Ją. Wychodzi z koleżanką. Ale tej panny jeszcze nie znam;) Wypada się przedstawić. Lubię nowe znajomości. - "Poznajcie się: Natalia, Krystian, Krystian, Natalia..". Niepozorne - "Cześć", - "Cześć". Wymieniliśmy się uśmiechami. Szybka ocena: ładne oczy, sympatyczna, zgrabna.. Podajemy sobie ręce.. i.. (Wiem, że pomyślicie, że sobie to wymyśliłem lub wciskam ściemy ale..).. I poczułem iskrę.. Ba, nawet zobaczyłem. Przy zetknięciu dłoni. Taką iskrę w moim umyśle. Uznałem to za coś ciekawego i nawet chwilę o tym myślałem gdy już szliśmy. Odprowadzaliśmy...
A to był dopiero początek czegoś pięknego..

Zapytacie: "Co to?". Odpowiadam: "Oto jak poznałem moją Natalkę, moją miłość, moją Gwiazdeczkę" :*;*:*;*

W tym poście nie będę pisał o początkach Naszej znajomości, o tym jak bardzo kocham mój Skarb, nie będę pisał o sobie (No, poza tym, że jestem szczęściarzem, bo Ją spotkałem). Notka jest zadedykowana Natalce ;*

Moje Kochanie, której moi kumple tak naprawdę niestety dobrze nie znają, skończyła dziś 19 lat. Piękny wiek. Z tej okazji chciałem pokazać Wam kilka zdjęć mojej Gwiazdeczki.
(Wiem, wiem, jakoś tak coś "miękko" dziś piszę - ale ten kto wie co to miłość ten mnie zrozumie)

Pełna energii, pełna humoru i zwariowanych pomysłów.. Pełna miłości.

Skromny makijażyk.. Nigdy tapeta - tego bym nie zniósł.
Ale jak dla mnie, Natalka to zawsze taki słodki "Trzepak" ;*

Mhmm..

Czyżby niepozorne przygotowanie do skoku na Krystiana..? :P

Razem na studniówce mojej Księżniczki. Suknia, włosy, paznokcie, makijaż.. Wszystko było perfect!
Akurat to zdjęcie jest w słabej rozdzielczości, ale na bloga się nadaje xD


Kocham Cię, moja Gwiazdeczko :*;*:*;*
Wszystkiego najlepszego z okazji 19. urodzin!

środa, 7 lutego 2007

Moja praca, czyli jak się robi "reflecting roadstuds"


Koniec z chorowaniem czas wrócić do pracy. I do tej blogowej i do tej, za którą dostaję te ciężkie funciaki (jednak nie aż tak ciężkie by ich nie lubić xD). Ostatnio nic nie wklejałem na stronę, ponieważ byłem w niemożnym stanie pokaszliwania strasznego, gorączek i zakatarzonych cierpień... I w ogóle z braku wszelkich chęci do wysiłku fizycznego, czy psychicznego, nie chciało mi się ruszyć głową, palcem, du**, czy czymkolwiek innym.. Byłem (a i jeszcze trochę jestem) chory. Ale piekło chyba minęło. Wiele zasług ma w tym moja wspaniała dziewczyna, dzięki której nie opuszczało mnie poczucie humoru, i która dzielnie znosiła moje narzekania.. ;* No i teraz już jem i takie tam.. Ale nie o tym, nie o tym.. Dzisiejszy post będzie o mojej angielskiej pracy.

Na samym początku, po przyjeździe do Bradford, miałem niefajną robotę, ale ostatecznie po dwóch nockach, za własną prośbą, zostałem przeniesiony :) I dobrze. Zacząłem zarabiać gdzie indziej i jestem tam do dziś. Napiszę krótko o tej mojej pracy, umieszczę kilka zdjęć i mam nadzieję, że to będzie koniec rozdziawionych min niezrozumienia, gdy na pytanie "a czym Ty się właściwie zajmujesz, Krystian?", odpowiadam to i owo, coś o kocich łbach i autostradach, a nikt tak naprawdę tego nie zakmini bez pokazania fotek.. A więc pokazuję:

Oto jakże sympatyczne logo mojej firmy Reflecting Roadstuds Ltd.
Firma znajduje się w Halifaxie, to kilka mil od Bradford. Dojeżdżam więc.
Wynalazcą "Kocich oczu" był niejaki Percy Shaw. Świetny pomysł na drogowe odblaski objawił mu się w 1934 roku. Rok później założył firmę, i tak do dziś sobie to prosperuje. A ja tam pracuję. Oczywiście były co jakiś czas zmiany w technologii, zmiany w ilości pracowników, ale generalnie wszystko się jakoś układa i ludzie nadal to kupują xD


A oto produkt. "Kocie oczy" znajdziemy na wielu autostradach i drogach szybkiego ruchu na terenie m.in. Anglii, Szkocji, Irlandii, Rosji, Australii, chyba nawet Polski..
Jest kilka rodzajów "drogowych odblaskaczy", ale takie jak powyżej robi tylko firma z Halifaxu.

Powyżej i poniżej widzicie "pady". Są to gumowe części, w które z obu stron (czasem tylko z jednej) wkładane są odblaskowe "oczy". Jak widać, "padów" mamy dwa rodzaje, białe i czarne. Zależy jakich zażyczy sobie kupiec.



Tu natomiast widzicie, że oprócz białych "oczu" dostępne są także zielone, czerwone i bursztynowe. Zależy to od tego na jakim odcinku autostrady mają być umieszczone:
- zielone przy zjeździe z autostrady,
- czerwone tam gdzie powinniśmy zwolnić i przy wjeździe na autostradę,
- bursztynowe na szybkich odcinkach,
- białe na zwykłych odcinkach..

No i ja to wszystko robię. Znaczy się nie sam, hehe. Ale firma w chwili obecnej nie jest wielka, pracuje tam 8 osób, gdzie na halach 6, a i nie na raz. I to wystarcza. Możemy tak robić tysiące padów, dziesiątki tysięcy.. setki.. haha, praca nie jest dla mnie trudna, monotonia mi aż tak nie doskwiera, a to, że pracuję wyłącznie z Anglikami uważam za szczęście. Dlaczego? Bo mogę uczyć się tego angielskiego z ich trudnym akcentem, słyszę język potoczny, a i MUSZĘ używać englisza żeby się dogadać, czy po prostu pogadać. Bo gdzie indziej to jest tylu Polaków i wschodnioeuropejskich obcokrajowców, że używanie angielskiego w pracy staje się niekonieczne. A i Anglicy to ogólnie bardzo uprzejmy naród (szczególnie ci starsi, bo młodzież jest zepsuta jak ostatni ząb starej wiedźmy..).

Mam nadzieję, że teraz nie będę musiał za każdym razem zawile tłumaczyć zainteresowanym "co i jak ja tam robię" xD

A na koniec taki mały smaczek, czyli jak wygląda mój zakład od tej bardziej zaśmieconej strony


(Tak w ogóle to w tym tygodniu miało być to usprzątnięte xD)

piątek, 2 lutego 2007

Final Fantasy 9 (c.d.)

Ta gra będzie w moim top10 bardzo długo, jeśli nie na zawsze..
Poniżej zamieszczam niedługi videoklip z fragmentami filmików z FF9. Ci, którzy w grę grali napewno z chęcią popatrzą na miłe dla oka animacje. Ci, którzy nie mieli tej przyjemności, mogą zobaczyć na jak dobrym poziomie stała grafika na konsoli Play Station w 2000 roku xD
A wszystko wzbogacone o dobrą muzykę..




Final Fantasy IX / Linkin Park - "In the end"

czwartek, 1 lutego 2007

Final Fantasy IX


Oto, panowie i panie, skończyłem.. xD
Ponad 95 godzin grania, dużo kombinowania, multum pojedynków, masa rozwiązanych zagadek, ogrom rozrywki i wiele satysfakcji.. Zakończyłem 9. odsłonę Finala.
Wreszcie (!), bo po pięciu miesiącach od odpalenia;P Po prostu miałem spoooorą (3,5 miesiąca) przerwę. Powód: po prostu się nie chciało heh. I tak wczoraj włączyłem emulatorka oraz dokończyłem dzieło. Zrobiłem sobie taką dużą przerwę a wystarczyło pograć jakieś 1,5 godzinki xD


Co do grania to zdradzę, że nie korzystałem z ŻADNYCH tipsów, podpowiedzi, solucji czy wszelakich oszustw. Od początku do końca samemu. I tak się nagrałem (prawie 100 godzin), że końcówkę po prostu "przyspieszyłem" i świadomie nie wykonałem kilku zadań oraz nie osiągnąłem "wszystkiego na maxa" (bo i po co?). Zależało mi już tylko na obejrzeniu zakończenia:)
Moja drużyna składała się z Zidane'a(79lv), Vivi'ego, Garnet i Freyi. Tego pierwszego nauczyłem wszystkich możliwych umiejętności xD. O resztę po prostu aż tak nie zadbałem - nie zależało mi na tym.


Grę lubię i lubić będę, grałem już w nią kiedyś, ale niewiele. Niech niektórzy gadają, że "siódemka" rządzi, ale ten kto twierdzi, że 9. to shit, ten KIEP i tyle. Ta część ma po prostu SWÓJ niepowtarzalny klimat (lecz krytycznie powiem, że nie jest genialna..).


Dobra, dobra, nie będę się tu już rozpisywał nad wrażeniami z gry czy klikał więcej, na koniec tylko dodam nieco informacji o samej grze. Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej niech zajrzy na http://www.k-ff.com/ - tam znajdziecie wiele o kultowych Finalach, między innymi o FF9.


"Jest to trzecia gra spod znaku FF, która ukazała się na konsolę PlayStation i (ku rozpaczy posiadaczy Pecetów) pierwsza po FF 8, która nie wyszła na domowe komputery. Po emocjach jakie wzbudziła poprzedniczka, ciągle padało pytanie czym nowa odsłona może zaskoczyć - spodziewano się prawie wszystkiego, ale nie tego, co nastąpiło. Po dość kontrowersyjnej ósmej odsłonie, którą jedna część graczy pokochała, a druga znienawidziła, Squaresoft postanowił zrobić pewniaka, który zaspokoiłby gusta wszystkich. Powrócono zatem do korzeni sagi, gdzie dominuje magia i baśniowy nastrój, powołano do życia nowy mityczny świat, gdzie technologia jest jedynie dodatkiem do świata gry. Tak właśnie powstała Ostateczna Fantazja z numerem dziewięć.

Zatem co takiego oferuje następczyni kontrowersyjnej FF 8? Zgodnie z kanonem i tradycją serii, dziewiąta odsłona FF wprowadzi nas ponownie w świat księżniczek i królów, gdzie przyjdzie nam zaznać średniowiecznego awanturniczego życia. Fabuła bardzo różni się od historii z "ósemki" - jest bardziej mistyczna i tajemnicza, że aż się prosi, by poznawać ją dalej. Po dość długiej przerwie powrócono do systemu profesji i teraz każdy bohater ma unikalny dla siebie zestaw umiejętności. Na dłuższą chwilę uwagi zasługuje grafika - tu wszystko jest utrzymane w baśniowej konwencji, mieniące się mnóstwem kolorów. Wszystko zostało tak opracowane, że gra będzie istną ucztą dla oczu. Ponownie swój geniusz prezentuje też Nobuo Uematsu, który po raz dziewiąty stworzył muzykę do Final Fantasy. Wiele kawałków samo po prostu wpada w ucho, zwłaszcza z ważniejszych momentów, jak walki z bossami albo finałowe starcie.

Zapewne wielu z was mówi sobie w duchu: "zagrałbym/zagrałabym, ale nie mam konsoli". Przed tym problemem stało wielu fanów Final Fantasy (no i innych gier wydanych wyłącznie na PSX) aż w końcu postanowili coś z tym zrobić. Efektem ich "kreatywnej złości" stały się emulatory konsoli PSX, które umożliwiły posiadaczom Pecetów zagranie w tą część serii. Teraz wystarczy zaopatrzyć się w emulator, ustawić go i już można rozkoszować się bogactwem świata Ostatecznej Fantazji numer dziewięć."
(tekst pobrany z http://www.k-ff.com/ )