Zacznę od tego "wiem, wiem, ostatnio zaniedbuje bloga, buu i w ogóle...". No, nie miałem jak robić fotek przez jakiś czas, zresztą nawet teraz nie czuję się jeszcze w pełni sił ;) A z drugiej strony to jakoś leń mnie troche dorwał i zaabsorbowały inne sprawy, a i jakoś czasu czy ochoty na bloga nie miałem.
A dziś wrzucam przeciętne fotografie, czyli takie do albumu wspomnień hehe:
------------------------------------------------------------
Wczoraj, w niedzielę, wybraliśmy się z Mirkiem i Kubą na małą wycieczkę. Wreszcie miałem okazję pooddychać świeżym angielskim powietrzem, posłuchać dzięcioła i wróbelka oraz szumiącego strumyka.. Wreszcie moje ciało i umysł mogły nabrać energii. Podziałało :DA więc zgadaliśmy się z Mirkiem, zabraliśmy Kubę i w drogę, w plener, do sąsiedniego hrabstwa North Yorkshire (przypominam, ze bradystan leży w West Yorkshire). Na miejsce docelowe mieliśmy około 40km, dokładnie na północ od Bradford... Jest tam zapora wodna i jezioro, są drzewka, wzgórza, strumyk, głazy i prawie ani żywej duszy... Idealne miejsce na spacery. Mirek pokazał nam tą okolicę, jeździł tam czasem na ryby - jest tam rezerwat łowiecki/rybny Thruscross. Bardzo spokojne miejsce. To był bardzo fajny wypad poza miasto.
Nie będę się już dalej rozwodził, pokażę tylko kilka (zwykłych) fotek na pamiątkę xD
Uwielbiam te murki xD Są wszędzie, absolutnie wszędzie.
Pomyśleć, że skoczek narciarski "ma wyżej"..


2 komentarze:
bardzo fajne fotki i ciekawy wypadzik za miasto, moze sam sie skusze i tam wybiore? bo widze, ze naprawde warto :)
oj, warto, Eddie, warto. Tym bardziej gdy człowiekowi potrzeba takiego nabrania powietrza w płuca od tej ciągłej pracy, siedzenia w domu i w ogóle patrzenia na beon i troszkę trawy.. A tam był spokój. No i widoki były fajne - szkoda, że mi baterie w aparacie padały..:/
Prześlij komentarz